Upadłość nie oznacza likwidacji firmy.

Nowe prawo restrukturyzacyjne weszło w życie 1 stycznia 2016 r.
Ustawa ma być sposobem na naprawienie systemu, który w Polsce od dawna nie działał tak jak powinien, natomiast na zachodzie został już sprawdzony i przynosił korzyści.
Do tej pory, upadłość przedsiębiorstwa oznaczała likwidację firmy, zwolnienia pracowników, pozostawienie wierzycieli bez uregulowanych zobowiązań.
Co niesie za sobą zmiana prawa?Przede wszystkim:

  • zmiana samej definicji niewypłacalności przedsiębiorstwa i wprowadzenie pojęcia zagrożenia niewypłacalnością;
  • wprowadzenie 4 trybów postępowania naprawczego;
  • funkcję nadzorcy układu, nadzorcy sądowego oraz zarządcy będzie teraz pełnił doradca restrukturyzacyjny;
  • dłużnicy otrzymali możliwość podjęcia działań pozasądowych aby móc zawrzeć układ z wierzycielami (dotyczy postępowania o zatwierdzenie układu);i najważniejsze:
  • zwiększono wpływ wierzycieli na proces restrukturyzacji firmy dłużnika.

Cztery tryby postępowania:
postanowienie o zatwierdzeniu układu
przyspieszone postępowanie układowe
postępowanie układowe
postępowanie sanacyjne
Wspólnym mianownikiem tychże trybów jest zwiększenie ochrony wierzycieli, która polega m.in. na możliwość wpływu na przebieg postępowania restrukturyzacyjnego, przy jednoczesnym ograniczeniu ( głównie w postępowaniu sanacyjnym) możności zarządzania majątkiem własnym przez dłużnika.

Warto zauważyć, że w przypadku postępowania o zatwierdzeniu układu – znacząca część tego tryby ma odbywać się bez udziału sądu.
Na dłużniku będzie spoczywał obowiązek wyznaczenia doradcy restrukturyzacyjnego (spośród osób bądź podmiotów, które posiadają licencję doradcy restrukturyzacyjnego), który będzie sprawował pieczę nad prawidłowością przeprowadzenia całego postępowania.
Jednocześnie ów nadzorca będzie zobligowany do przedstawienia planu restrukturyzacyjnego i przygotowanie propozycji układowych.
W tym przypadku rolę sądu ograniczono do weryfikacji dokumentów oraz zatwierdzenia lub odrzucenia układu.

W przypadku przyspieszonego postępowania układowego, możliwość zatwierdzenia układu istnieje pod warunkiem małej ilości wierzytelności spornych w stosunku do ogólnej liczby wierzytelności. Cała procedura odbywa się pod kontrolą sądu, który wyznacza nadzorcę sądowego oraz sędziego komisarza.
Jeżeli dłużnik będzie wykazywał chęć współpracy, nie będzie działał na szkodę wierzycieli, może zachować prawo do zarządu nad własną firmą.
Najważniejszą rolę w tym trybie ogrywa czas.
Co ważne – określono, że termin na przygotowanie planu restrukturyzacyjnego to 2 tygodnie od momentu otwarcia przyspieszonego postępowania układowego, natomiast ochrona dłużnika przed działaniami wierzycieli poza układem nie może przekroczyć 3 miesięcy.

Jeżeli chodzi o postępowanie sanacyjne, na cały proces nie ma wpływu liczba wierzytelności spornych. Najistotniejszą rzeczą jest fakt, że zarząd nad przedsiębiorstwem dłużnika zostaje przekazany zarządcy. Procedurę tę przeznaczono w szczególności dla firm niewypłacalnych, które jednak z pewnych względów warto uratować.

Biorąc pod uwagę statystyki z lat ubiegłych, raporty odnośnie upadłości nie napawały optymizmem.
W pierwszej połowie 2015 roku do sądów wpłynęło ok. 2 200 wniosków o ogłoszenie upadłości.
W 19% przypadkach sądy przychyliły się do wniosków i faktycznie ogłoszono upadłości.
35% złożonych wniosków zostało odrzucone ze względu na brak środków na przeprowadzenie postępowania upadłościowego. W pozostałych 47% przypadków, wnioski oddalono ze względu na braki formalne.
Co istotne, z 409 decyzji, jedynie 64 dotyczyły upadłości z możliwością zawarcia układu.

U naszych zachodnich sąsiadów, system restrukturyzacji działa już od lat i jak pokazują statystyki, w 85% przedsiębiorstw, w których wprowadzono plan naprawczy, wierzycielom udało się odzyskać swoje pieniądze.

Miejmy nadzieję, że również w Polsce prawo restrukturyzacyjne przyjmie się na tyle dobrze, że ogłoszenie upadłości nie będzie się już nikomu kojarzyć jedynie z likwidacją przedsiębiorstwa.
Powszechnie wiadomo, że sztuką jest naprawić wadliwy mechanizm, a nie od razu „wyrzucić do kosza”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *